Dawno, dawno temu, na zielonej łące, rodzina Snoopego zrobiła sobie piknik. Snoopy w garniturze, Snoopcia w żółtej sukience, mała Loldinka, gruby Snup Perno, jego córka Snupperdejka, różowa świnka Tośka i malutki Mind. Wszyscy byli szczęśliwi i zajadali się pysznościami.
Nagle z daleka zobaczyli kogoś nowego. To była dziewczynka z fioletowymi uszkami króliczka, w różowej sukieneczce. Miała na imię Ola. Powolutku zbliżała się do pikniku.
„Cześć! Jestem Ola!" — powiedziała wesoło. Wszyscy ją zaprosili. Snoopy podał jej kanapeczkę, Tośka jabłuszko, a Loldinka pisnęła „baba!". Ola roześmiała się głośno.
Ola pomyślała chwilkę i powiedziała: „Wiecie co, kochani? Chciałabym mieć swój własny domek. Tylko nie wiem jeszcze jaki!".
Następnego dnia Ola wyruszyła w świat. Szła i szła. Mijała maleńkie chatki, wysokie wieżowce i drewniane domki. Nic, ale to nic jej się nie podobało.
Aż nagle... zobaczyła go! Na pagórku stał najpiękniejszy zameczek na świecie. Cały różowy. Z wieżyczkami i okienkami w kształcie serduszek!
„Tego chcę!" — krzyknęła Ola. I bez wahania kupiła zameczek. Teraz to był jej dom!
Ola wprowadziła się do środka. Pokoiki były puste i ciche. Echo niosło się po korytarzach. Miała mnóstwo miejsca do urządzenia.
Ola powiesiła obrazki, postawiła kwiatki w wazonikach, poukładała mięciutkie poduszki. Domek od razu zrobił się bardzo przytulny i pachnący.
Wieczorem Ola usiadła sama na kanapie. Patrzyła w okienko. Domek był piękny, ale taki cichutki. I taki pusty.
„Chciałabym mieć przyjaciół" — westchnęła Ola. — „Chciałabym mieć dzieci-stworki, które by tu ze mną mieszkały i wszędzie chodziły za mną."
Następnego ranka Ola weszła po drabince na strych. Było tam ciemno i pełno kurzu. Ola zaświeciła latareczką... i co tam zobaczyła?
Pudełko! Małe, magiczne pudełko z różową kokardką. Świeciło się delikatnie, jakby coś w środku tańczyło.
Ola powolutku rozwiązała kokardkę. Trzema palcami uniosła wieczko. I... ojej!
Z pudełka wystrzeliła kolorowa, magiczna tęcza! Wirowała pod sufitem strychu. Rosła i rosła!
I nagle... z tęczy wyszedł najpierw mały różowy słonik z trąbką. To była Słupinka! Pomachała trąbką do Oli.
Zaraz potem z tęczy wyskoczyła biała chmurka-piesek z bardzo długimi uszkami. Pomachał ogonkiem i powiedział „hau!".
Następnie pojawił się fioletowy stworek z czarnym ogonkiem i diabełkową miną. Uśmiechał się szelmowsko.
Z tęczy wyszedł też różowy stworek z mega wielkim, okrąglutkim noskiem. Pachniał słodko jak ciastka.
A potem... maleńka tęczowa wróżka z różdżką! Migotała w powietrzu i sypała brokatem.
I na końcu — okrąglutki, miętowy kleksik. Skoczył wprost do Oli na ręce i zachichotał.
„O kochani moi!" — krzyknęła Ola. — „Czy będziecie moimi dzieciakami-przyjaciółmi i będziecie tu ze mną mieszkać?". Wszyscy pokiwali głowami.
Wszyscy razem wdrapali się Oli na kolana i przytulili się mocno. Strych w końcu był pełen radości i śmiechu.
Tego samego dnia Ola i stworki upiekły razem pyszne, różowe ciasteczka. Mąka latała w powietrzu jak śnieg. Słupinka mieszała ciasto trąbką.
Potem zatańczyli na wielkiej dyskotece w salonie. Tęczowa wróżka rzucała iskierkami, a miętowy kleksik kręcił się w kółko jak bączek!
Następnego dnia zasadzili w ogródku piękne kwiatki. Stworek z wielkim noskiem wąchał każdy kwiatek tak mocno, że wyciągał z nich zapach!
A potem... basen z piany! Wszyscy pluskali się w bańkach. Słupinka brała wodę trąbką i pryskała na innych. Wszyscy piszczeli z radości!
Pewnego dnia Ola zabrała wszystkie stworki na piknik do Snoopego, Snoopci i Loldinki. Wszyscy się poznali, przytulili i zaprzyjaźnili.
Wieczorem stworki położyły się w swoich małych łóżeczkach. Każdy miał swoją mięciutką, pachnącą poduszeczkę. Ola opowiedziała im bajeczkę.
Księżyc świecił przez okienko zameczka. Wszyscy spali słodko, mocno przytuleni. Ola też. I tak właśnie zaczęła się ich wielka, magiczna przyjaźń. KONIEC.